Firma Livedrive poinformowała o zakończeniu fazy testowej swojej usługi sieciowego składowania danych. Klientom zaoferowano teraz wyłącznie płatne konta: jedno o nieograniczonej pojemności, a drugie ograniczone do 100 GB. Charakterystyczną cechą oferty jest to, że można edytować dokumenty i odtwarzać przechowywane pliki audio i wideo bezpośrednio na stronie Livedrive.com
Sieciowych składnic danych jest wiele, ale żadna nie kusi brakiem limitu. Za ten luksus trzeba jednak słono zapłacić: 130 dolarów rocznie. Znacznie tańsze jest konto o pojemności ograniczonej do 100 GB, kosztuje bowiem 56 dolarów rocznie. W czasie fazy beta z usługi korzystało ok. miliona osób. Niestety, nawet dla tego grona nie została utrzymana żadna – choćby w skromnej formie – bezpłatna wersja usługi.
Firma dostarcza specjalną aplikację, która powoduje, że z Livedrive’a korzysta się jak ze zwykłego dysku lokalnego. Oczywiście wszystkie zasoby są w pełni dostępne za pomocą interfejsu webowego. Standardowo każdy plik ma swoją kopię także na lokalnym dysku w celu przyspieszenia dostępu do niego, ale można opcję tę można wyłączyć. Dane przechowywane na serwerach są szyfrowane za pomocą 256-bitowego algorytmu AES. Usługa zapewnia integrację z Facebookiem, Zoho i Scribdem oraz umożliwia udostępnienie wybranych zasobów innym osobom.
Andrew Michael, założyciel i prezes Livedrive, stwierdził, że „dziś 60% ludzi ma więcej niż jeden komputer. Rośnie liczba takich osób, które używają komputera stacjonarnego, netbooka i PDA – nie ma więc sensu przechowywanie plików na każdym z tych urządzeń z osobna. Ludzie chcą mieć wszystko w jednym miejscu i dostępne za pomocą dowolnego sprzętu”.
Z usługi mogą korzystać użytkownicy 32-bitowych systemów Windows XP, Vista i Server 2003 (wymagany jest Internet Explorer w wersji co najmniej 7, Firefox od wersji 2 lub Safari). Wkrótce planowana jest premiera edycji dla Mac OS X, a także biznesowa wersja Livedrive’a.









